Odtwarzacz gra dalej, gdy przejdziesz na inną stronę.
🤖 Odcinek (głosy i rozmowa) oraz transkrypcja zostały wygenerowane przez AI na podstawie zweryfikowanych źródeł i materiałów redakcji Upselli.
Transkrypcja ŚledźProwadzący Dzisiejsza analiza to potężna dawka wiedzy o Allegro, tak w pigułce. Wyobraźmy sobie świetnie prosperujący sklep, prawda? I nagle znikają z niego wszyscy klienci. Tak po prostu z dnia na dzień.Gość No i pierwszy odruch sprzedawcy to zazwyczaj gorączkowe cięcie cen. Wielka wyprzedaż i ratowanie sytuacji na oślep.Prowadzący Jasne, ale te obniżki absolutnie nic nie dadzą jeśli, wiesz, do tego sklepu po prostu po cichu zamknięto ulicę dojazdową. I dzisiaj bierzemy pod lupę dokładnie taki przypadek prosto z danych analitycznych. Kosmetyczny bestseller, którego sprzedaż tąpnęła z 800 do zaledwie 300 sztuk miesięcznie.Gość I wiesz, to jest ten moment, kiedy na głównym wykresie widać tylko jeden wielki zjazd w dół. Większość od razu panikuje, tnie marże, a te twarde dane z pierwszego raportu tego o przebiegu tygodniowym pokazują, że to śmiertelna pułapka.Prowadzący Czekaj, pułapka średnich, prawda? Znaczy, domyślam się, że jak sprzedaż spada z 43 do 20, a potem do 7 sztuk tygodniowo, to w tabelce miesięcznej wygląda to identycznie jak powolny wzrost z 7 do 43.Gość No dokładnie. Średnia z obu tych przypadków to nieco o nad 20 sztuk. I jak zaczniesz ratować ten rosnący produkt agresywną obniżką, to po prostu psujesz własną strategię na czymś, co samo z siegie idzie w górę.Prowadzący O rany, to faktycznie ma sens.Gość Dlatego diagnozę trzeba rozbić na strukturę ruchu. To jest drugi raport. W tym naszym studium przypadku aż 93% utraty sprzedaży to był całkowity zanik wizyt na karcie produktu.Prowadzący 93%? No to ulica dosłownie zniknęła. Zakładam, że konwersja też drastycznie poleciała w dół, skoro nikt nie wchodził.Gość I tu Cię zaskoczę. Sama karta była super zdrowa, a konwersja wręcz urosła. Do rekordowych 9%.Prowadzący Poważnie. 9% w takim kryzysie?Gość Tak. Ludzie naprawdę chcieli to kupować, po prostu, no jakby system drastycznie obciął im do tego produktu dostęp.Prowadzący Aha. No dobra, skoro widoczność nagle wyparowała, to od razu myślałam, że to jakaś bezlitosna, tania konkurencja. Ktoś wszedł, przejął uch i zepchnął nas w cień.Gość Znowu, mylisz się, no przynajmniej w połowie. Zanim oskarżymy konkurencję, musimy spojrzeć na trzeci raport, top 100 w kategorii. Okazało się, że cały ten segment cenowy, tak od 25 do 60 zł, po prostu skurczył się o 30%.Prowadzący Czyli to był naturalny zjazd po sezonie?Gość Zgadza się. Rynek był po dniu matki, więc zaliczył potężną zadyszkę. Połowa tego wielkiego kryzysu to był po prostu kurczący się rynek, na który sprzedawca nie miał żadnego wpływu.Prowadzący Okej, czyli absolutnie wszyscy w tej półce cenowej dostali rykoszetem. Ale co z drugą połową spadku? Gdzieś tam chyba jednak ukrył się ten konkurent, o którym myślałam, prawda?Gość Jasne. I to obnażył czwarty raport, ranking sprzedawców. Nowy gracz wrzucił na rynek tani zamiennik za 9,50 zł.Prowadzący 9,50 to strasznie tanio.Gość Dokładnie. Sprytnie podpiął się pod główną frazę wyszukiwania i robił na niej potężną 27-procentową konwersję.Prowadzący No to klasyka e-commerce, walka o klienta najniższą ceną. Ale czytałam w tych naszych materiałach o jeszcze jednym wątku, tym piątym, który mnie zaintrygował. Sabotaż własnych działań. Jak to w ogóle możliwe, że można samemu zepsuć bestsellera?Gość Czasami to jest, wiesz, drobne niedopatrzenie z cenami własnych ofert. W tym przypadku cicho wygasła jedna kampania promocyjna, co automatycznie podbiło cenę głównej oferty o jakieś 8%.Prowadzący I to małe podbicie wystarczyło, żeby zabić sprzedaż.Gość Problem leżał w czym innym. Ten sam sprzedawca miał na tej samej karcie produktu swój wielopak. I ten wielopak jednostkowo stał się nagle tańszy od wiodącej oferty.Prowadzący Czekaj, czekaj, dlaczego algorytmy to w ogóle obchodzi? Przecież to ten sam sprzedawca, ta sama karta produktu. Co to za różnica dla platformy?Gość Dla oceny trafności to jest ogromna równica. Tańsza oferta wewnątrz własnego asortymentu zaczęła kanibalizować ruch. Algorytm dostał sprzeczne sygnały, przestał promować główną ofertę i produkt wpadł w podrzęcznikowe błędne kołotrafności.Prowadzący Rozumiem, mechanizm, czyli spada skuteczność, to algorytm tnie zasięgi, przez co skuteczność leci w dół jeszcze bardziej.Gość Dokładnie tak. Zero litości.Prowadzący No dobrze, a szósty raport, ten od reklam, skoro odcięto mu organiczne zasięgi, to chyba system AllegroAds próbował przepalać budżet, żeby to ratować i zderzał się ze ścianą.Gość Ads zadziałał tu raczej jak niezwykle czuły termometr. Nawet nie zdążył przepalić budżetu, on po prostu zamarzł.Prowadzący O, czyli przestał wydawać pieniędzy.Gość Zgadza się. Wydatki spadły o 60%. A to, co jednak zeszło z konta, miało słabiutki zwrot z inwestycji, zaledwie 2,9. Oferta była po prostu źle wyceniona w systemie, przegrywała licytacje i tyle.Prowadzący No niesamowite.Gość Ale zauważ, że jak tylko naprawiono strategię cenową, zablokowany budżet błyskawicznie ruszył z kopyta. Zwrot, ten słynny ROAS, natychmiast wybił do poziomu 6,4.Prowadzący Wow. Z 2,9 na 6,4. To genialnie gasi bieżące pożary, ale co z przyszłością? Został nam siódmy ostatni raport. Raporty roczne.Gość To jest kluczowe strategicznie na kolejne sezony. Zobacz. Ratujemy płynność walcząc z zamiennikiem za 10 złotych, ale z danych rocznych w tej kategorii jasno wynikało, że ponad połowa kapitału wcale nie płynie przez Taniochę.Prowadzący Tylko przez spółkę premium powyżej 150 złotych, tak.Gość Strzał w dziesiątkę. To wyznacza, gdzie jest prawdziwa gotówka do zgarnięcia.Prowadzący Podsumowując naszą czeklistę, zanim w panice włączymy gigantyczne odniżki, musimy zajrzeć w analitykę. Przebieg tygodniowy, struktura wizyt, kategoria, własne błędy i system reklamowy. Prawda? Bo bez nich dołek podmiu matki wygląda na wykresie tak samo jak, a tak taniej konkurencji.Gość Dokładnie. Zgadywanie w ciemno kosztuje w tym biznesie zdecydowanie za dużo. Nie sztuką jest obciąć marżę, sztuką jest, tak jak powiedziałaś, odblokować tę zamkniętą ulicę.Prowadzący Zdecydowanie. I na sam koniec zostawiamy taką jedną, dość prowokacyjną myśl do przetrawienia. Skoro takie małe wpadki w cenniku tak szybko i drastycznie zabijają sprzedaż, to czy zbliżamy się do momentu, w którym sztuczna inteligencja wyeliminuje człowieka z tego procesu?Gość To bardzo dobre pytanie. Boty mogłyby same korygować ceny i reklamy w łamdę w sekund.Prowadzący Właśnie. Zanim my jako ludzie w ogóle zdążymy zauważyć najmniejszy spadek na wykresie. I z tą otwartą głową was dzisiaj zostawiamy.